Ekonomia stała się o wiele bardziej
interesująca, kiedy wykorzystałam czas na zajęciach na powtórkę wszystkiego co
Cam i ja zrobiliśmy zeszłej nocy po tym jak jego przyjaciele wyszli, a Ollie
poszedł do łóżka.
Zabrał mnie z powrotem do swojej
sypialni, cicho zamykając za sobą drzwi. Rozgorączkowanie zbudowało się w moim
brzuchu, jak do mnie podszedł i złapał moje policzki. Od nocy na mojej kanapie,
dużo całowaliśmy się i dotykaliśmy, ale wydawało się być inaczej w jego
sypialni, bardziej intymnie z większymi możliwościami.
Starałam się nie myśleć o
rzeczywistym seksie, ponieważ nie miałam pewności czy potrafiłam przejść przez
ten akt. Czy będę to czuć dobrze, czy przypomni mi to, co się wydarzyło.
Wiedziałam, że będzie boleć, bo ciągle byłam dziewicą, ale czy ból stanie się
czymś głębszym?
Nie chciał więcej tamtej nocy, a ja
zastanawiałam się czy jakimś sposobem on wiedział.
Cam ściągnął mój sweter, ale zostawił
mój biustonosz i dżinsy. Jego koszulka dołączyła do moich zrzuconych ubrań, a
kiedy mnie pocałował, jego dłonie wplotły się w moje włosy. Opadliśmy na jego
łóżko, a on wsunął nogę pomiędzy moje. Gdy jego pocałunki podążyły w dół mojego
gardła i skupiły się na moich pokrytych koronką piersiach, opuścił ręce na moje
biodra, skłaniając mnie żebym poruszała się naprzeciw niego. Wciągnął mój
twardniejący sutek do ust, gdy się przy nim kołysałam, odchylając głowę i
zamykając buzię, żeby być cicho. W ten sposób doprowadził mnie do orgazmu, bez
rąk na mnie, przez dżinsy i majtki. A kiedy wsunęłam dłonie do jego luźnych
dresów, przyciskając dłoń do twardej, ciężkiej długości, pchnął w moją rękę,
niemal tak jak wyobrażałam sobie, że by zrobił we mnie.
Zostałam na trochę, przytulona do
niego. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym, długo w nocy. Wyszłam, kiedy
zaczął zasypiać, a on był wystarczająco obudzony, żeby próbować namówić mnie do
wrócenia do łóżka. Jednak wstał i odprowadził mnie do drzwi mojego mieszkania.
Cam dał mi najsłodszy pocałunek na dobranoc.
Była dobra szansa na to, że się
zakochałam.
Dobra. Prawdopodobnie zrobiłam to
miesiące temu, ale teraz zdawało się to bardziej prawdziwe, było osiągalne i –
o Boże – naprawdę wiedziałam, jak czuć miłość – musujące ciepło. Kiedy byłam
przy nim albo o nim myślałam, wyobrażałam sobie, że czuję się jak bąbelki w
szampanie, ciągle wypływające na powierzchnię. Czy ja właśnie tak pomyślałam?
Wielki durny uśmiech pojawił się na
moich ustach.
Brit złapała mój wzrok i zrobiła
minę.
Rumieniąc się, postanowiłam że
powinnam uważać przez ostatnie minuty zajęć. Profesor mówił o pompie gazowej we
wczesnych latach osiemdziesiątych. Coś z podażą i popytem. Będę musiała
przeczytać ten rozdział.
- Boże, jest z tobą źle – powiedziała
do mnie Brit po zajęciach, kiedy wychodziłyśmy z Whitehall. – Wypisane jest to
na twojej twarzy.
Uśmiechnęłam się. – Jest.
Brit splotła ramię z moim, gdy
wyszłyśmy na zewnątrz. Podmuchy unosiły się z ziemi a chmury były grube. –
Cieszę się, że wam się udało. Jesteście tak cholernie uroczy razem, że to niemal
odrażające.
- On jest… - Pokręciłam głową. – Mam
szczęście.
- On ma szczęście – poprawiła,
szturchając mnie, jak wchodziłyśmy w górę wzgórza. – Więc co mu dajesz na
Walentynki?
- Walentynki? – Zatrzymałam się
nagle. Kilka osób za nami burknęło, okrążając mnie i Brit. – O cholera, są w
przyszłym tygodniu. – Odwróciłam się do niej z szeroko otwartymi oczami. – Nie
mam pojęcia.
Brit zachichotała, ciągnąc mnie za
ramię. Znowu zaczęłam iść. – Powinnaś widzieć swoją minę – powiedziała. – Tak
jakbyś nagle zorientowała się, że świat kończy się w przyszłym tygodniu zamiast
być głupim, sztucznym świętem.
Zignorowałam to. – Nie mam pojęcia co
mu dać.
- Co dawałaś poprzednim chłopakom?
- Nic – odparłam, zbyt spanikowana,
aby przejmować się tym co przyznawałam. – Nigdy wcześniej nie miałam chłopaka.
Teraz była kolej Brit na zatrzymanie
się i zatorowanie ruchu. – Co? Nigdy? Cholera jasna, wiedziałam, że byłaś
trochę, um, zasłonięta, ale daj spokój. Sądzę, że amiszowskie dzieci mają
więcej doświadczenia od ciebie.
Posłałam jej złe spojrzenie. – Nie
pomagasz, a ja tutaj poważnie wariuję.
- Okej. Okej. Później się z ciebie będę
śmiać. Kumam. – Zmarszczyła nos. – Pójdziemy na zakupy po zajęciach.
Później tego popołudnia śnieg wciąż
padał, lecz drogi były czyste na odcinku do Martinsburgu. W centrum handlowym
wciąż byłam zagubiona, patrząc na małe czerwone serca zwisające z sufitu w domu
towarowym.
Brit podniosła parę czarnych
atłasowych bokserek z czerwonymi sercami. – Uch…
- Nie – powiedziałam. Poza faktem, że
było to najckliwsze gówno jakie w życiu widziałam, Cam nie zawsze nosił
bieliznę.
Ściągnęła brwi. – Cóż, zawsze są
standardowe prezenty. Możesz dać mu wodę kolońską, portfel, krawat albo
koszulkę.
- To naprawdę nudne.
- Nie powiedziałam, że są dobrym
pomysłem.
Wydymałam wargi, kiedy skierowałyśmy
się do innego sklepu. Podróż była totalną porażką, z wyjątkiem Brit próbującej
każdy balsam do ciała. Gdy wychodziłyśmy pachniała jakby pracowała w zakładzie
Bath and Body Works.
Z powrotem w moim mieszkaniu
przeszukiwałam Internet po dobry prezent. Chciałam, żeby był wyjątkowy,
ponieważ z Camem czułam się, jakbym się budziła. Widziałam rzeczy inaczej,
wyraźniej. Nie miałam pewności czy to był on czy jaka ja z nim byłam, czy w
końcu się zmieniałam. W każdym razie
Cam odgrywał w tym rolę i chciałam dać mu prezent, który będzie miał znaczenie.
Po około godzinie zdecydowałam, że
kupowanie dla faceta jest do bani.
Dręczyłam swój mózg. Gdybym mogła dać
mu dożywotni zapas jajek, na pewno by mu się to spodobało.
Wydając jęk frustracji, wstałam i
zerknęłam przez okno. Śnieg padał grubo i szybko, spowijając ziemię oraz
samochody. Wiadomości mówiły, że będzie narastał, ale wątpiłam żeby było tak w
kampusie.
Związując włosy w niedbałego kucyka,
poszłam do kuchni, kiedy nagle mnie to uderzyło. Coś, co Cam wspomniał parę
razy.
Mówił, że chciałby iść na grę D.C.
United.
Piszcząc, podbiegłam z powrotem do
laptopa i sprawdziłam ich stronę. Klikając na harmonogram, zamówiłam dwa bilety
na grę na wczesny kwiecień, myśląc, że pogoda będzie wtedy o wiele
stabilniejsza.
Zamknęłam laptopa, czując się dobrze
ze swoim zakupem. Będzie mógł wziąć mnie albo, jeśli będzie chciał, jednego ze
swoich przyjaciół. Nie miałam temu nic przeciwko tak długo, jak on będzie
zadowolony z tego co dostanie.
Mniej niż godzinę później pojawił się
Cam, mokry od śniegu. – Wieczór z pizzą?
- Dla mnie brzmi dobrze. –
Pocałowałam jego policzek, biorąc od niego pudełko. – Jakie są drogi?
- Do bani. – Wyciągnął dwie puszki
napojów z lodówki. – Co sprowadza mnie do tego znakomitego pomysłu, który mam.
Uśmiechnęłam się. – Twoje pomysły
potrafią być trochę straszne.
- Moje pomysły nigdy nie są straszne
ani złe.
- Cóż…
- Wymień jeden – wyzwał.
Nie musiałam długo myśleć. – Co z
tym, kiedy obwiązałeś sznurkiem skorupę Rafaela i nazwałeś to smyczą?
- To był nowatorski pomysł!
- Biedna rzecz po prostu tam stała i
włożyła głowę do swojej skorupy.
Cam zrobił minę. – To naprawdę nie
jest inne od innych dni.
Zaśmiałam się. – Prawda.
- Ten pomysł jest świetny. – Kładąc
plastry pizzy na dwa talerze, puścił do mnie oko. – Mówią, że ma padać przez
jutrzejszy poranek.
Utkwiłam pomiędzy wesołością, a
irytacją. Śnieg był świetny. Chodzenie po kampusie ze śniegiem czy lodem, nie.
- I poważnie wątpię, że jakiekolwiek
zajęcia będą jutro odwołane – ciągnął, kiedy weszliśmy do salonu. – Ale wiele
ludzi nie będzie, a nauczyciele będą się tego spodziewać.
- Okej. – Usiadłam na kanapie,
przesuwając się dla niego.
- Dlatego myślałem, że powinniśmy
jutro opuścić, zostać tutaj i oglądać cały dzień gówniane filmy.
Moja pierwsza odpowiedź była taka, żeby
powiedzieć że nie mogę opuścić całego dnia wartego zajęć, ale gdy spotkałam
psotny wzrok Cama, powiedziałam, żeby to pieprzyć. – To naprawdę znakomity
pomysł.
- Wiem, prawda? – Stuknął się w
głowę. – Jestem pełen świetnego gówna.
- Taa, zdecydowanie jesteś tego
pełen…
- Ha.
Zachichotałam, wgryzając się w serową
pyszność. Cam zjadł połowę pizzy, a kiedy Ollie wpadł, on ją skończył.
Zdumiewało mnie jak dwoje facetów mogło tyle jeść i być w takiej cudownej formie.
Ja zjadłam dwa kawałki i zyskałam dodatkowy tyłek.
Siedząc pomiędzy dwójką chłopców,
zasnęłam podczas gdy oni oglądali mini maraton reality show o nonsensach. Kiedy
się obudziłam, Olliego nie było, a choć leżałam na Camie, jego ciało było
nienaturalnie napięte.
Usiadłam, ziewając, jak odsuwałam
włosy z twarzy. – Sorki. Nie chciałam na tobie zasnąć.
Spojrzał na mnie z nieczytelnym
wyrazem twarzy. Niepokój zmieszał się we mnie jak gniazdo żmij. Jego szczęka
była tak zaciśnięta, że zastanawiałam się czy nie złamie swoich zębów
trzonowych.
- Czy wszystko w porządku? –
zapytałam.
Cam wypuścił cicho powietrze,
spoglądając na stolik do kawy. – Dostałaś wiadomość, kiedy spałaś.
Podążyłam za jego wzrokiem, lądując
na mojej komórce. Najpierw nie wiedziałam w czym był problem, ale wtem niepokój
wzrósł jak szybka burza. Rozbudzona, wyskoczyłam na przód i złapałam komórkę.
Stukając w ekran, moje serce podskoczyło.
Jesteś kłamliwą dziwką. Jak możesz ze sobą żyć?
Wzięłam wdech, ale utknął mi w
gardle. Gapiłam się na wiadomość, chcąc żeby po prostu zniknęła z istnienia.
- Błysnęła na ekranie, kiedy przyszła
– powiedział.
Trzęsącymi się dłońmi usunęłam
wiadomość i odłożyłam telefon. Przeszedł przeze mnie ból i fala irracjonalnego
gniewu. Te dwie emocje były lepsze niż grożąca panika. – Spojrzałeś na
wiadomość?
- To nie tak, że zrobiłem to
specjalnie. – Pochylił się do przodu, kładąc ręce na kolanach. – Była tam na
twoim ekranie.
- Ale nie musiałeś patrzeć! –
oskarżyłam, schodząc z kanapy.
Cam zmrużył oczy. – Avery, nie grzebałem
w twoich rzeczach. Przyszła cholerna wiadomość. Spojrzałem, zanim mogłem się
powstrzymać. Może to nie było w porządku.
- Nie było!
- Okej. Nie było to w porządku.
Przepraszam. – Wciągnął głęboki wdech. – Ale to nie zmienia faktu, że
zobaczyłem tę wiadomość.
Zamarłam, stojąc pośrodku mojego
salonu. Była cholernie blisko, żeby mój najgorszy strach wyszedł na jaw.
Pierwsze miejsce zajmowało jego dowiedzenie się, co się wydarzyło, ale to było
drugie i tak samo przerażające.
- Avery – powiedział cichym,
ostrożnym tonem. W tamtej chwili zorientowałam się, że nie był na mnie zły. Ani
trochę i nawet nie po tym jak na niego nakrzyczałam za spojrzenie na
nieszczęsną wiadomość. Jakoś to było jeszcze gorsze od jego bycia na mnie złym.
– Dlaczego dostałaś taką wiadomość?
Serce obiło się boleśnie o moje
żebra. – Nie wiem.
Powątpiewający wyraz przeszedł przez
jego twarz.
- Nie wiem – powiedziałam raz
jeszcze, łapiąc się kłamstwa wszystkim, co w sobie miałam. – Czasami dostaję
taką wiadomość, ale nie wiem dlaczego. Myślę, że to coś w stylu złego numeru.
Cam patrzył na mnie. – Nie wiesz od
kogo to?
- Nie. – I to była prawda. – Pisze,
że od nieznanego numeru. Widziałeś.
Jego ramiona się na to napięły, a
potem zacisnął kolana. Minęło kilka chwil, jak mi waliło tętno.
- Przepraszam, że tak się na ciebie
wściekłam – dodałam prędko. – Po prostu mnie to zaskoczyło. Spałam, obudziłam
się i mogłam powiedzieć, że stało się coś złego. Potem pomyślałam… nie wiem co
pomyślałam, ale przepraszam.
- Przestań przepraszać, Avery. – Przesunął
się na brzeg kanapy. – Nie muszę słyszeć, że przepraszasz. Chcę żebyś była ze
mną szczera, kochanie. Tylko tego chcę. Jeśli dostajesz takie wiadomości, muszę
o tym wiedzieć.
- Dlaczego?
Zmarszczył ciemne brwi. – Bo jestem
twoim chłopakiem i przejmuję się, jeśli ktoś nazywa cię dziwką!
Wzdrygnęłam się.
Cam odwrócił wzrok, jego klatka
piersiowa się uniosła. – Szczerze? Wkurza mnie to, nawet jeśli to przypadkowa
wiadomość. Nikt nie powinien wysyłać ci takiego gówna. – Znowu przeniósł na
mnie wzrok. Wieczność wyciągała się między nami. – Wiesz, że możesz powiedzieć
mi wszystko, prawda? Nie będę cię osądzał ani się nie wścieknę.
- Wiem. – Mój głos brzmiał cicho w
moich własnych uszach i nie cierpiałam tego. Powiedziałam głośniej: - Wiem.
Spojrzał mi w oczy. – I ufasz mi,
tak?
- Tak. Oczywiście, że tak. – Nie
zawahałam się.
Znowu nastąpiła wymowna cisza, która
sprawiała że podejrzewałam najgorsze. – Cholera – niemal warknął, a mi zamarło
serce. Wiedział? Co on myślał? Prawda – wszystko – podeszła na koniec mojego
języka, a wtedy zamknął oczy. – Nie byłem z tobą całkowicie szczery.
- Co? – To było ostatnią rzeczą,
którą spodziewałam się od niego usłyszeć.
Potarł wnętrzem dłoni szczękę. –
Mówię ci, że powinnaś mi zaufać i że możesz wszystko mi powiedzieć, ale ja nie
robię tego samego. W końcu i tak się tego dowiesz.
Och. Zapomniałam o wiadomości.
Zapomniałam o mówieniu czegokolwiek. Co do diabła się działo? Prawie
zdrętwiała, pośpieszyłam naokoło stolika i usiadłam parę stóp od niego na
kanapie. – O czym ty mówisz, Cam?
Podnosząc głowę, przeszył mnie tak
udręczonym spojrzeniem, że zabolało mnie w piersi. – Wiesz, jak ci
powiedziałem, że wszyscy zrobiliśmy gówno w naszej przeszłości, z którego nie
jesteśmy dumni?
- Tak.
- Mówię to z doświadczenia z
pierwszej ręki. Tylko parę osób o tym wie – powiedział, a ja nagle pomyślałam o
dniu, kiedy zdenerwował się na Olliego, a potem na imprezie, kiedy wkurzył się
na tamtego faceta. Zdawało się być coś, co Jase mu mówił bez naprawdę tego
powiedzenia. – I to ostatnia rzecz, jaką chcę ci powiedzieć.
- Możesz mi powiedzieć – zapewniłam
go, i tak, czułam się jak krowa biorąc pod uwagę to wszystko, czego ja mu nie
mówiłam. Odepchnęłam te myśli, skupiając się na Camie. – Poważnie, możesz ze
mną porozmawiać. Proszę.
Zawahał się. – Powinienem kończyć
studia w tym roku razem z Olliem, ale tego nie robię.
- Pamiętam jak mi powiedziałeś, że
musiałeś odejść na trochę czasu.
Cam potaknął. – Byłem na drugim roku.
Nie byłem zbyt często w domu w wakacje, bo pomagałem trenować na obozie piłkarskim
w Maryland, ale kiedykolwiek przyjeżdżałem do domu, moja siostra… zachowywała
się inaczej. Nie wiedziałem dlaczego, ale była bardzo nerwowa, a kiedy była w
domu spędzała cały czas w swojej sypialni. I najwyraźniej rzadko bywała w domu
według moich rodziców.
Ścisnęło mnie w żołądku, jak
skrzyżowałam nogi. Miałam nadzieję, że się mylę, a nie wiedziałam, gdzie to
zmierza.
- Moja siostra, ona zawsze była tym
czułym serduszkiem, wiesz. Wybierała zabłąkane zwierzęta i ludzi, zwłaszcza
zbłąkanych facetów. Nawet kiedy była maleńka zawsze kolegowała się z
najbardziej niepopularnym dzieckiem w klasie. – Jego usta uniosły się w
kącikach. – Poznała tego kolesia. Był rok lub dwa lata starszy od niej i sądzę,
że ich związek był poważny – tak poważny, jak może być, kiedy jesteś
szesnastolatkiem. Raz spotkałem dzieciaka. Nie polubiłem go. I nie miało to nic
wspólnego z faktem, że próbował być z moją młodszą siostrą. Po prostu było w
nim coś, co mnie się nie podobało.
Cam przesunął dłońmi po swoich
policzkach i opuścił je pomiędzy kolana. – Byłem w domu na przerwie
Dziękczynienia i byłem w kuchni. Teresa tam była i wygłupialiśmy się. Popchnęła
mnie, a ja ją odepchnąłem w ramię. Nawet nie mocno, a krzyknęła jakbym poważnie
ją zranił. Najpierw pomyślałem, że po prostu udaje, ale były łzy w jej oczach.
Zbyła to i zapomniałem o tym na noc, ale w poranek Dziękczynienia mama weszła
do niej bez pukania, kiedy ona była w ręczniku i zobaczyła to.
Wstrzymałam oddech.
- Moja siostra… ona była
posiniaczona. Na całych ramionach, nogach. – Zacisnął dłonie w pięści. –
Powiedziała, że to od tańczenia, ale wszyscy wiedzieliśmy, że nie można mieć
takich siniaków z tańca. Zajęło niemal cały ranek wyciągnięcie z niej prawdy.
- To był jej chłopak? – Przypomniałam
sobie rozmowę przy stole i nagłe zainteresowanie Cama tym, z kim rozmawiała,
nabrało sensu.
Mięsień drgnął w jego szczęce, kiedy
skinął głową. – Mały gnojek bił ją. Był w tym bystry, robiąc to w miejscach,
które nie były tak łatwo zauważalne. Została z nim. Na początku nie wiedziałem
dlaczego. Okazało się, że zbyt bardzo się go bała, żeby zerwać.
Cam niespodziewanie wstał, a ja
podążyłam za niego wzrokiem. Podszedł do okna, rozsuwając zasłony. – Kto wie,
jak długo by się to ciągnęło, gdyby mama wtedy nie weszła. Czy Teresa w końcu
by komuś powiedziała? Albo czy ten sukinsyn wciąż by ją bił jednej nocy i ją
zabił?
Emocje ugrzęzły mi w gardle, jak
zagryzłam dolną wargę.
- Boże, byłam taki wkurzony, Avery.
Chciałem zabić gnojka. Bił moją siostrę i mój tato chciał zadzwonić na policję,
ale co oni by tak naprawdę zrobili? Obydwoje byli małoletni. Trzepnęliby go po
łapach i dostałby kuratora, nieważne. I to gówno prawda. Nie pasowało mi to.
Wyszedłem w wieczór Dziękczynienia i go znalazłem. Nie zabrało to długo,
cholernie małe miasto i w ogóle. Zapukałem do jego drzwi i od razu przyszedł.
Powiedziałem mu, że nie może już przebywać z moją siostrą i wiesz co ten mały
śmieć zrobił?
- Co? – szepnęłam.
- Stanął ze mną twarzą w twarz,
pchając się na mnie swoją pieprzoną klatką piersiową. Powiedział mi, że zrobi
cokolwiek, co, do cholery, będzie chciał. – Cam parsknął szybkim, ostrym
śmiechem. – Nie wytrzymałem. Złość nie jest nawet słowem do użycia. Byłem wściekły. Uderzyłem go i nie przestałem.
– Odwrócił się, ale tak naprawdę mnie nie widział. – Nie przestałem go bić. Nie
kiedy wyszli jego rodzice ani jak jego mama zaczęła krzyczeć. Trzeba było dwóch
policjantów, żeby mnie z niego ściągnąć.
O mój Boże, nie wiedziałam co
powiedzieć. Gdy patrzyłam jak siada w fotelu, nie mogłam sobie go wyobrazić
bijącego kogoś i nieprzestającego. Nawet nie po tym jak widziałam, jak był zły
na faceta na imprezie Jase’a.
Cam znowu potarł swoje policzki. – Ja
skończyłem w więzieniu, a on skończył w śpiączce.
Otworzyłam szeroko usta, zanim mogłam
powstrzymać swoją reakcję.
Odwrócił wzrok, opuszczając brodę. –
Byłem wcześniej w bójkach – normalne gówno. Ale nic takiego. Moje knykcie były
złamane i nawet tego nie czułem. – Pokręcił głową. – Mój tata… wykonał swoją
magię. Powinienem zniknąć na długi czas za to, ale tak nie było. Chyba pomogło
to, że dzieciak obudził się kilka dni później.
Z każdą mijającą sekundą moje mięśnie
się napinały, jeden po drugim.
- Uniknąłem kary – nawet nie
spędziłem nocy w więzieniu. – Cam uśmiechnął się, lecz nie było w tym żadnego
ciepła. – Ale nie mogłem opuścić domu przez kilka miesięcy, podczas gdy to się
rozwiązywało. Skończyłem z rokiem pracy społecznej w miejscowym klubie i
kolejnym rokiem technik radzenia sobie ze złością. To właśnie robię w każdy
piątek. Moja ostatnia sesja jest na jesieni. Moja rodzina musi płacić
restytucję i nawet nie chcesz wiedzieć ile to kosztuje. Musiałem przestać grać
w piłkę nożną przez prace społeczne, ale… jak powiedziałem, uniknąłem kary.
Uniknął kary.
Tak jak Blaine uniknął kary.
Nie. Powstrzymałam się w tej chwili.
To były dwie inne sytuacje – Blaine był gwałcicielem, a Cam pobił faceta, który
bił jego siostrę. To, co zrobił Cam było złe. Przemoc nigdy nie powinna być
odpowiedzią na przemoc, ale koleś skrzywdził jego siostrę.
- Rozumiem – powiedziałam i zorientowałam
się, że choć ich sytuacja była w jakiś sposób podobna, to była ogromnie inna. I
samą siebie zaskoczyłam. Stara ja – myślałaby tylko o tym, jak obydwoje
uniknęli kary przez to kim byli, kim byli ich rodzice i przez pieniądze. Ale
już nią nie byłam. I czasami dobrzy ludzi robili złe rzeczy.
Odwrócił szybko głowę w moją stronę.
– Co?
- Rozumiem, dlaczego to zrobiłeś.
Cam wstał. – Avery…
- Nie wiem, co to o mnie mówi, ale
broniłeś swoją siostrę i pobicie kogoś nie jest odpowiedzią, ale ona jest twoją
siostrą i… - A gdybym ja miała brata i tak by zareagował, po tym co mi się
stało? Cóż, byłby moim bohaterem, choć jest to okropne. – Istnieje paru ludzi,
którzy zasługują na skopanie tyłka.
Wpatrywał się we mnie.
Rozłożyłam nogi. – I prawdopodobnie
istnieją ludzie, którzy nawet nie zasługują na oddychanie. Jest to chora i
smutna rzecz, ale prawdziwa. Facet mógłby zabić twoją siostrę. Do diabła,
mógłby pobić na śmierć jakąś inną dziewczynę.
Cam dalej patrzył na mnie, jakbym
zapuściła drugi nos. – Zasługuję, żeby być w więzieniu, Avery. Prawie go
zabiłem.
- Ale tego nie zrobiłeś.
Nic nie powiedział.
- Zapytam cię o coś. Zrobiłbyś to
znowu?
Minęło kilka sekund, po czym
powiedział. – Wciąż pojechałbym do jego domu i bym go uderzył. Może nie tak
bardzo, ale szczerze, nie sądzę, że mogłoby to coś zmienić. Gnojek pobił moją
siostrę.
Wzięłam głęboki wdech. – Nie obwiniam
cię.
- Jesteś…
Wzruszyłam ramionami. – Pokręcona?
- Nie. – Prawdziwy uśmiech rozbił
napięcie na jego twarzy. – Jesteś niezwykła.
- Nie posuwałabym się tak daleko.
- Poważnie – powiedział, podchodząc
do kanapy. Usiadł obok mnie. – Myślałem, że będziesz zniesmaczona albo zła, jak
się dowiesz.
Pokręciłam głową.
Cam opuścił czoło na moje i
delikatnie objął moje policzki. Jego oczy przeszukały moje. – Dobrze jest
zrzucić to z piersi. Nie chcę, żeby były pomiędzy nami sekrety.
Uśmiechnęłam się, kiedy się nachylił,
całując kącik moich ust, ale ledwie czułam dotyk. Cam odchylił się,
przyciągając mnie do swojej piersi. Wtuliłam się w niego bardziej, lecz chłód i
tak przeniknął głęboko w moje kości. Podzielił się ze mną tym ważnym sekretem,
chociaż obawiał się, że jakoś będę go osądzać, a ja milczałam, trzymając swoje
sekrety blisko serca. Było to niesprawiedliwe i nie mogłam strząsnąć tego
strasznego poczucia, że to jakoś wróci.
Jak możesz ze sobą żyć?
Cam pocałował czubek mojej głowy, a
mi utknął oddech w gardle.
Nie byłam pewna, jak to robiłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz